Wylatujemy z Katowic w sobotę 6 listopada 2010 roku o 6.20. Mamy przesiadkę we Frankfurcie i o 13.30 wylatujemy do Bogoty. Lot trwa 12 godzin i o 19.25 miejscowego czasu będziemy na miejscu.
Jestesmy w Bogocie. Przyliecielismy wczoraj okolo 18.00 a w hotelu bylismy okolo 20.00. Polskiego czasu to okolo 2.00 w nocy. Hotelik bardzi fajny, z tarasem i nieczynna fontanna. Jest tez kolonialna jadalnia z darmowa kawa.
Salento jest to male urocze miasteczko, polozone wsrod zielonych wzgorz, na ktorych rosna bananowce, znajduja sie plantacje kaw i rosna palmy.
Dalej jestesmy w Salento. Od wczoraj dotarlo do nas, ze tak naprawde mieszkamy w drewutni !!! Nasz Plantation House, prowadzony przez Europejczyka ( !!! ) opisany w przewodniku LP ( do ktorego uderzaja wszyscy turysci ) jest tak naprawde wielka prowizorka.
Manizales to dosc ladne miasto polozone w gorach na wysokosci 2100 m npm. W dolnej czesci miasta znajduje sie glowny dworzec autobusowy,natomiast centrum, plaza Bolivar i katedra znajduje sie w gornej czesci miasta. Obie czesci polaczone sa kolejka linowa - el Cable.
Manizales jest dobrym punktem wypadowym do parku narodowego Los Nevados. Jest to park, w ktorym znajduja sie 3 wulkany, z ktorych najwyzszy Nevado del Ruiz ma okolo 5300 m npm. Wulkan ten obecnie zaczal wykazywac aktywnosc i mozliwe jest dostanie sie tylko na wysokosc 4800 m npm.
Z Manizales do Medellin jest okolo 180 km i jedzie sie gorskimi drogami okolo 4-ech godzin. Plan mielismy taki by wyruszyc jak najwczesniej z Manizales, byc na miejscu kolo poludnia, zwiedzic miasto i na noc jechac nad morze. Niestety pogoda pokrzyzowala nasze plany.
Medellin jest bardzo duzym i nowoczesnym miastem polozonym pomiedzy gorami na wysokosci ponad 2000 m npm. Miasto posiada nowoczesny system transportu miejskiego skladajacy sie z metra biegnacego dolna czescia miasta i kolejki linowej laczacej wysoko polozone dzielnice z glowna trasa metra.
Po dlugiej, calonocnej podrozy eleganckim autobusem Brasilia Express wyladowalismy o 6.00 w malym miasteczku San Onofre na wybrzezu karaibskim.
W ten sposob wyladowalismy w dzielnicy Bocagrande, ktora rozciaga sie na polwyspie za historycznym centrum miasta. Sa tam bardzo wysokie (20 pieter i wiecej) apartamentowce i hotele a wzdluz glownej ulicy usytuowane sa bary, restauracje i ekskluzywne sklepy.
Islas del Rosario to maly archipelag skladajacy sie z 27 wysp. W wiekszosci sa one bardzo male, niektore sa nawet wielkosci jednego domu. Wysepki sa bardzo urocze. Podziwianie tych wysp bylo glowna atrakcja wycieczki.
Wieczorami czas przyjemnie spedza sie na malych placykach na starowce. Naszym ulubionym jest San Diego. Jest tam sprzedawane troche bizuterii, rekodziel i pamiatek, dokoloa sa knajpki ze stolikami na zewnatrz, a w srodku wsrod zieleni jest duzo laweczek.
Leticia jest to nieduze miasteczko polozone w dzungli nad Amazonka. Od reszty Kolumbi oddziela nas kilkaset kilometrow dzungli a polaczenie z reszta kraju mozliwe jest jedynie droga lotnicza.
Do Puerto Narino plynie sie w gore Amazonki szybka lodzia (speedboat) zabierajacom na poklad okolo 20 pasazerow. Jest to przygoda sama w sobie. Lodz zasuwa z bardzo duza predkoscia, czasami skaczac po falach.
Jezioro Tarapoto jest przepieknym miejscem, gdzie panuje niesamowita cisza i spokoj. Wokol tylko zielen, zielen i zielen.