Po 24 godzinach podrozy z Katowic do Bogoty, z samego rana ruszalismy do Ekwadoru.
W soboty w Otovalo odbywa sie tradycyjny targ, ktory jest podobno jednym z najwiekszych w Ameryce Poludniowej. Mozna tu kupic praktycznie wszystko.
Laguna Cuicocha to zapadly krater wulkanu, wypelniony woda, na ktorym znajduja sie dwie wyspy. Jest oddalona od Otovalo okolo 16 km. By sie tam dostac najpierw dojezedza sie autobusem do miasteczka Quiroga, a pozniej wynajmuje taksisa lub pickupa aby dojechac do granicy parku.
Jestesmy w stolicy Ekwadoru - Quito. Jest to chyba druga najwyzej polozona stolica na swiecie, po La Paz. Jestesmy na wysokosci 2850 m npm.
Dzis wybralismy sie kolejka linowa - TeleferiQo na okoliczny wulkan Pichincha. Kolejka jedzie sie 15 minut i wjezdza na wysokosc okolo 4000 m npm, gorna stacja nazywa sie Cruz Loma.
I w koncu dotarlismy na Srodek Swiata!
Jak sie okazalo Srodek Swiata to glownie restauracje, lodziarnie i sklepy z pamiatkami.
Laguna Quilotoa zapewnila nam kilka niezapomnianych i podnoszacych poziom adrenaliny wrazen. Laguna jest pieknie polozonym jeziorkiem znajdujacum sie w kraterze wulkanu, mozna sobie zejsc 200-300 metrow w dol i poplywac lodka lub zrobic sobie 'spacerek' po krawedzi krateru wokol laguny.
Jestesmy w malej miejscowosci El Chaupi, ktora jest dogodnym punktem wypadowym do rezerwatu przyrody, w ktorym znajduje sie wulkan Iliniza z dwoma wierzcholkami Norte i Sur - polnocnym i poludniowym.
Wczoraj przyjechalismy do Riobamby, ktora miala byc naszym punktem wypadowym na Chimborazo. W poludne ulokowalismy sie w milym hotelu i wyszlismy na poszukiwania agencji turystycznej organizujacej trekkingi w gory. Byla niedziela i prawie wszystko bylo pozamykane.
Cuenca to piekne miasto z kolonialna zabudowa. Spedzamy tu caly dzian. Przeszlismy to miasteczko wzdluz i wszerz - od cafeterii do ciastkarni, od piekarni do sklepu z pamiatkami, od katedry do muzeum.
Wczesnym rankiem pozbieralismy sie z Cuency i dojechalismy do malej miejscowosci polozonej przy Panamericanie - el Tambo. Stad (oraz z Canar) jest dogodny dojazd do inkaskich ruin Ingapirca.
Z miejscowsci Alausi wyrusza turystyczna kolejka na Nariz del Diablo. Jest to fragment starej trasy kolejowej laczacej wybrzeze ze srodkiem Andow, a karkolomny odcinek wykuty w skale nosi wlasnie nazwe Nariz del Diablo.
W piatek rano o godzinie 9.00 stawilismy sie we wczesniej wybranej agencji turystycznej w Riobambie. Dopasowalismy niezbedny sprzet i jeepem wyjechalismy w kierunku wulkanu Chimborazo. Pierwszy przystanek byl w schronisku na wysokosci 4800 m npm.
Jestesmy na pograniczu gor i dzunglii amazonskiej w miejscowosci Tena. Ten rejon nazywany jest w Ekwadorze - Oriente.
Dzisiaj rano, nie wiedzac dlaczego postanowilismy zmienic miejsce pobytu.
Poczatkowo chcielismy sie przeniesc do Misahualli, ale ostatecznie wybralismy inny kierunek - celem byl najwiekszy wodospoad w Ekwadorze San Rafael.
Bardzo nas zaskoczylo, ze akurat dzisiaj odbywa sie w Tenie swieto zalozenia miasta - 451 rocznica. Z tej okazji rano przeszedl pod oknami naszego hotelu pochod - przechodzil okolo 2 godzin.
W zasadzie od 3 dni jestesmy w drodze. Na szczescie z malymi przerwami.
W srode 16 listopada wyjechalismy z Teny, autobusem o 9.00. Po okolo 5 godzinach wysiedlismy w Pifo i tam na rozjezdzie zlapalimy autobus do Otavalo, gdzie dojechalismy o 16-tej.
Pogoda w Bogocie nas nie rozpieszcza. Codziennie koło godziny 14 - 15-tej zaczyna padać i tak pada do wieczora.